Lizard Magazyn nr 10 Zobacz większe

Lizard Magazyn nr 10

Lizard Magazyn

Lizard Magazyn nr 10

Nowy produkt

Lizard Magazyn numer 10.

Więcej szczegółów

12,00 zł brutto

Więcej informacji

Lizard Magazyn numer 10, a w nim m.in.:

CD! Lynx Music – krakowska wytwórnia świętuje swoje piętnastolecie. Życzymy wszystkiego najlepszego i prezentujemy osiemdziesiąt minut z bogatego katalogu Lynx Music.

STEVEN WILSON: Kruk, który nie chce śpiewać, Paris Hilton i inne koszmary – czyli wszystko, co chcecie wiedzieć o nowej płycie Stevena, ale boicie się zapytać. Gosia Arabska się nie boi.

RIVERSIDE: Dawno nikt nie zrobił z polskich zespołów progresywnych takiej kariery poza granicami Polski. Warszawski kwartet docenia Wojciech Lewandowski.

RODRIGUEZ: Ewenement, wydarzenie, gwiazda instant. O zaskakującej karierze amerykańskiego muzyka pisze Andrzej Janda.

LIFESIGNS: Kolejna supergrupa? Nie, oni po prostu chcieli nagrać płytę – dla samych siebie…

JIMI HENDRIX: Przy okazji nowej składanki z niepublikowanymi nagraniami gitarzysty zaczynamy wędrówkę po studyjnych dokonaniach artysty – tych publikowanych i tych zapomnianych. W roli przewodnika Błażej Budny.

ANAWA: Był taki czas, kiedy za mikrofonem w zespole Anawa stał Andrzej Zaucha. W rozmowie z Jarosławem Sawicem wspomina go Jan Kanty Pawluśkiewicz.

KAHVAS JUTE: Australijczycy nie gęsi, swoją muzykę rockową też mają – w tym doskonałe zespoły jednej płyty. Wybrał i opisał Piotr Chlebowski.

MIKE OLDFIELD: W tym roku mijają cztery dekady od wydania jednego z najważniejszych albumów wszech czasów. O potężnej ilości dzwonów rurowych w każdym możliwym kolorze pisze Michał Wilczyński.

RECENZUJEMY: zdziesiątkowany Hawkwind, instrumentalny Henry Fool, winylowy Nurt, kultowy Cults Percussion Group, dyskotekowy Mike Oldfield oraz dokument o George’u Martinie.

PONADTO: Oglądamy „Alchemy” Clive’a Nolana, sprawdzamy najlepsze albumy Uriah Heep, liczymy koszty koncertu Fisha i sprawdzamy znaczenie „Script for a Jester’s Tear” dla wybranych pokoleń, a Marek Karewicz pokazuje nam zdjęcie Włodzimierza Nahornego.

Fotografia na okładce: Redferns